A co przygotować na II śniadanie dla Twojego dziecka?

Długo miałam problem z przygotowywaniem II śniadania dzieciom i sobie. W pracujące i szkolne dni często szykowałam kanapki, czasami wrzucałam do torby jogurt, fitbaton, serek homogenizowany lub inne „prawie dania”. Kiedy moje dzieci zaczęły chorować zmuszając mnie do poszukiwań przyczyn ich braku odporności zaczęłam zmieniać ich jadłospis. To był długi proces, trwa nadal. Nadal przekonuje ich drobnymi kroczkami, że zdrowe jedzenie nie jest synonimem ohydne, niejadalne itd. Kto próbował dać pięciolatkowi brokuły wie o czym mówię. 

Dziś opowiem Wam jak rozprawiłam się z tematem II śniadania.

Na zakupach , ku uciesze, ale też w gąszczu podejrzeń moich synów, powrzucałam do koszyka kilka produktów które wcześniej dość często gościły w naszej lodówce. Sami zresztą zobaczcie. 

W domu komisyjnie badaliśmy składy jogurtów i deserów. Oto wyniki:

Bezapelacyjnie przegrał serek homogenizowany o smaku waniliowym. Sami spójrzcie na skład:

Dla mających wątpliwości odsyłam do wpisu o syropie glukozowo-fruktozowym. W porcji 4 łyżeczki cukru.

Kolejnym zaskoczeniem był fakt, że z deserów jakie wybraliśmy zniknęło sporo wykorzystywanych wcześniej dodatków. To pozytywne zaskoczenie pokazujące, że na rynku spożywczym dokonują się powoli zmiany. W obu deserowych produktach nie było dodatku syropu glukozowo-fruktozowego ani sztucznych barwników. Żeby była pełna jasność. Nie polecam ich na drugie śniadanie. To DESER. Zawartość w porcji to 5 łyżeczek cukru – dzienne zapotrzebowanie dla dorosłego człowieka. 

Podobnie jak z deserów, z jogurtów znanej firmy też zniknął syrop glu-fru, a producent deklaruje aż 10 % zawartości owoców – tu uwaga – 10 % łącznie truskawki i sok z koncentratu. Szkoda, że producent tego nie sprecyzował, choć wnioskując z oględzin jogurtu przewaga soku z koncentratu w tych 10 % procentach jest znaczna. 

Wśród naszych wyborów był pewien smaczek, choć znów naładowany cukrem: jogurt w którym zawartość OWOCÓW czarnej porzeczki to 10% plus bio mleko i śmietanka i nasiona chia. Szkoda, że w kubeczku aż 4,5 łyżeczki cukru i nie pomaga nawet fakt, że to bio cukier trzcinowy, bo to było naprawdę dobre w smaku. Jeśli na deser – wybierzcie to! 

Spodobał się nam na półce jeszcze jeden mały jogurcik , a skusił producent , którego produkty mleczarskie cenię za dobry, prosty skład. Spośród wszystkich jogurto-deserów ma najmniejszą ilość cukru i żadnych zbędnych dodatków. 

Co zatem w zamian. Oto nasze dzisiejsze II śniadanie:

Tak – marchewki i ogórki kupuje BIO (brudna 15-tka)

Tak – zdarza mi się kupować gotowy hummus. Zawsze sprawdzam skład, jeśli jest akceptowalny, wybaczam sobie tę nieidealność.

Tak – to kabanosy, z dużą zawartością mięsa. Były pyszne. 

Tak – sezonowe owoce to świetny pomysł. 

Nie – nie zawsze robię dzieciom piknik. Ale ładnie wyszło na zdjęciu 🙂

Hummus jako dip do warzywno-mięsnych paluszków sprawdzi się równie dobrze jak sos z jogurtu naturalnego połączonego z łyżką majonezu i keczupu lub pasta z twarogu, kwaśnej śmietany i szczypiorku. Zróbcie dip z tego co podpowiedzą Wam dzieci. 

Kochani nie musicie być idealni, nie linczujcie się gdy popełnicie żywieniowy błąd. Małymi kroczkami zmieniajcie małe rzeczy. Za jakiś czas zobaczycie wielkie zmiany. Tak to działa. Największa frajda to być w drodze. 

Dodaj komentarz:

Imię
Email
Komentarz